„Głuchy jesteś?!” – tak zdarza się człowiekowi słyszącemu powiedzieć do drugiego słyszącego. I kojarzy się to raczej z niemiłym przekazem. Bo ten drugi nie usłyszał tego pierwszego i nie zareagował.

A kiedy ktoś naprawdę jest głuchy, to wypada mówić o nim głuchy?

Naukowcy o głuchych

Na moich studiach o kierunku surdopedagogika, czyli pedagogika specjalizująca się w edukacji i rehabilitacji osób z wadą słuchu, miałam kilka godzin wykładu na temat nazewnictwa i jego wieloletniej ewolucji. W XVIII i XIX wieku, gdy na świecie powstawały pierwsze szkoły dla dzieci, które nie słyszały, używano określenia głuchoniemi. Proste określenie na ludzi, którzy nie słyszą i nie mówią. Używanie rąk do komunikacji uznawano za formę prymitywną – mędrcom tamtych czasów nie przeszło przez myśl, by nazwać to językiem. (Wybacz Charles-Michel de L’Épée za to uogólnienie – waść był jednym z nielicznych wyjątków).

W miarę rozwoju pedagogiki specjalnej, która w przypadku osób z uszkodzonym narządem słuchu, była skoncentrowana na nauczaniu języka ojczystego, zarówno w formie pisemnej, jak i mówionej, zaczęto używać określeń: niesłyszącysłabosłyszący. W rozróżnianiu obu grup niewątpliwie pomógł rozwój medycyny, która pozwalała na wykonywanie badań słuchu i diagnozę głębokości ubytku słuchu mierzonej w decybelach (dB). Terminem ogłuchli nazywano osoby, które straciły słuch po 7 roku życia, czyli po zakończeniu procesu rozwoju mowy u dziecka, pozwalającego na używanie języka narodowego w oparciu o doświadczenia słuchowe.

Do osób niesłyszących i słabosłyszących zaczął odnosić się język prawa, który starał się dokonywać ujednolicenia nazewnictwa w odniesieniu do osób formalnie uznawanych za niepełnosprawne, stąd w aktach prawnych można znaleźć takie określenia jak: osoby niepełnosprawne słuchowo lub upośledzone słuchowo. W swojej pracy magisterskiej, gdy odnosiłam się do osób zarówno niesłyszących, jak i słabosłyszących, moja promotorka zasugerowała mi używanie terminologii współczesnej surdopedagogiki, czyli pisałam o osobach z wadą słuchu, zamiennie nazywanymi osobami z uszkodzonym narządem słuchu.

Głusi o głuchych

W polskim języku migowym PJM, czyli języku migowym, który funkcjonuje w Polsce (owszem, prawie każdy kraj ma swój lokalny język migowy – ale o tym w innym wpisie), nie ma takiego dylematu z nazwami. Jest jeden znak. Jeśli nie znasz tego znaku, spróbuj go wykonać według instrukcji: dwa złączone palce – wskazujący i środkowy (jak uczono nas w młodszych klasach, by zgłaszać się do odpowiedzi), przyłóż najpierw do ucha a następnie do brody tuż pod ustami. To, że znak jest wykonywany przy uchu i przy ustach, mogłoby sugerować, że jest odpowiednikiem słowa głuchoniemy. Ale po co bawić się w domysły. Najlepiej zapytać bezpośrednio tych, do których odnosi się ten znak.

 

Szczęśliwie dla mnie, języka migowego zaczęłam uczyć się jeszcze przed podjęciem studiów na surdopedagogice, co dało mi sposobność, by konfrontować na bieżąco moje nauki akademickie z przedstawicielami grupy, których te nauki dotyczyły. A oni sami siebie nazywają głuchymi – w odniesieniu do stwierdzenia, że nie słyszą.

Wszelkie inne określenia, które wymieniłam wyżej, ludziom słyszącym wydają się być bardziej poprawne politycznie. Zaś z perspektywy ludzi głuchych, wszystkie te nazwy akcentują problem – to, czego oni nie mogą robić. A na wartość człowieka składa się przecież dużo więcej niż tylko jego narząd słuchu, prawda?

Głusi nie używają wobec siebie określenia niemi, bo mają swoją mowę, tyle że w ich przypadku komunikacja jest produkowana przez znacznie większy obszar niż aparat gębowy – ręce, ciało i twarz.

Głusi o Głuchych

Ostatnia ważna sprawa dotyczy pisowni, która odzwierciedla to, że wartość człowieka głuchego nie ogranicza się do stanu jego słuchu. Większość ludzi głuchych pisze o sobie Głuchy/Głusi. Dlaczego pisownia wielką literą?

Głusi od strony formalno-prawnej uznawani są za osoby niepełnosprawne. Ale w ujęciu kulturowo-językowym stanowią odrębną grupę społeczną. Brzmi skomplikowanie, ale wyjaśnię to na przykładzie zagadki: w jakiej Olimpiadzie uczestniczą głusi sportowcy? W Olimpiadzie standardowej czy w Paraolimpiadzie? W żadnej z nich! Głusi uczestniczą w Deaflympics.

Jak powiedział Irving King Jordan, pierwszy głuchy rektor jedynej na świecie uczelni wyższej dla głuchych i słabosłyszących w Waszyngtonie, Gallaudet UniversityDeaf people can do anything – but hear (tłum.: Głusi ludzie mogą robić wszystko – poza słyszeniem). Głusi myślą i komunikują się w języku migowym. Języki migowe są pełnowartościowymi i żywo rozwijającymi się językami – jak inne języki używane na całym globie. Języki migowe w swojej ekspresyjnej formie są piękne, często przykuwają wzrok ludzi, ale dla większości są niezrozumiałe. Dlatego Głusi w praktyce, funkcjonują w swoim kraju jak obcokrajowcy – mniejszość narodowa.

Dlatego Głusi, dla których pierwszym językiem wyrażania swoich myśli jest język migowy, bycie Głuchym nie oznacza niepełnosprawności, a oznacza tożsamość.

Ode mnie dla Ciebie

Kiedy pierwszy raz zetknęłam się z tematem ludzi głuchych, jedyne co o nich wiedziałam to fakt, że nie słyszą i z tego powodu mają orzeczoną niepełnosprawność. Kojarzyłam też, że nie wypada mówić o nich głusi, że ładniej jest nazywać ich niesłyszącymi. I naturalnie obudziła się we mnie refleksja, że to takie przykre, że ci ludzie nie słyszą tego wszystkiego, co ja mogę usłyszeć. A potem zaczęłam uczyć się ich pięknego języka. Na studiach poznałam pierwsze głuche koleżanki i okazało się, że wszystko, co o nich myślałam, było albo totalną nieprawdą, albo wielkim niedopowiedzeniem.

Zdjęcie Agi Osytek - znak 'Deaf'

 

To, czego dowiedziałam się o Głuchych od samych Głuchych będę kawałek po kawałku opisywać w tym miejscu, które nazwałam strefą niszczenia stereotypów. I wierzę w to, że z każdym zniszczonym stereotypem pojawi się w Twojej głowie przestrzeń na zrozumienie a w sercu miejsce na szacunek dla Głuchych.

#DeafRespect [icon icon=icon-heart size=14px color=#FF0000 ]

ROZMIAR TEKSTU
KONTRAST
WSPARCIE